Igor Wrzesiński
Architektura systemów, migracje i utrzymanie. Prowadzi projekty, w których stara infrastruktura musi działać w trakcie wymiany. Wcześniej dziesięć lat w utrzymaniu systemów produkcyjnych.
Dwie osoby, jeden warsztat i konsekwentnie ta sama zasada: obiecywać tylko to, co da się utrzymać. Tak powstały Digital Templars.
Zaczęliśmy w 2016 roku od jednego zlecenia na integrację hurtowni z ERP. Nie mieliśmy planu na agencję — mieliśmy plan na to, żeby robić rzeczy, które działają dłużej niż rok.
Integracja hurtowni z systemem ERP dla producenta z Dolnego Śląska. Po trzech miesiącach pracy po godzinach zarejestrowaliśmy działalność.
Trzy osoby na pokładzie i pierwszy kontrakt utrzymaniowy z SLA. Wtedy powstały nasze zasady pracy, które obowiązują do dziś.
Zamknęliśmy biuro na rzecz warsztatów u klientów. Rekrutacja przestała być ograniczona przez kod pocztowy.
Wdrożenia dla klinik i samorządów wymusiły dyscyplinę: dostępność WCAG, RODO w praktyce, audyty bezpieczeństwa jako standard, nie dodatek.
Z powtarzalnych potrzeb klientów wyrosły pierwsze produkty: Dokobero, Health Statica i Custosh. Rozwijamy je równolegle do projektów wdrożeniowych.
Nie mamy działu sprzedaży. Na pierwszej rozmowie siedzi ktoś, kto potem będzie ten projekt prowadził.
Architektura systemów, migracje i utrzymanie. Prowadzi projekty, w których stara infrastruktura musi działać w trakcie wymiany. Wcześniej dziesięć lat w utrzymaniu systemów produkcyjnych.
Analiza procesów, zakres i kontakt z zespołami klienta. Zamienia „potrzebujemy systemu" na listę etapów, którą da się wycenić. Odpowiada za dokumentację i wdrożenia w sektorze publicznym.
Beata prowadzi zakres, harmonogram i komunikację z twoim zespołem. Igor odpowiada za rozwiązanie techniczne, przeglądy kodu i decyzje architektoniczne. Obydwoje jesteśmy dostępni przez cały czas trwania współpracy — nie ma etapu „przekazania do realizacji".
Poznaj cały zespół piszący na blogu
Portfolio pokazuje, co zbudowaliśmy i w jakich warunkach. Opinie i referencje mówią, jak się z nami pracowało — razem z tym, co poszło nie po naszej myśli.
Każda z nich zdarzyła się nam odmówić projektu. Zostawiamy je, bo to one decydują o tym, że klienci wracają po latach.
Jeśli technologia albo termin nie mają sensu, powiemy to na pierwszej rozmowie — nawet jeśli oznacza to brak umowy.
Repozytorium, dokumentacja i konfiguracja środowisk należą do klienta. Nie budujemy zależności od nas.
Zmiana zakresu jest akceptowana przed rozpoczęciem zadania. Żadnych niespodzianek na fakturze.
System, którego nikt nie utrzyma po wdrożeniu, jest wadliwy z definicji. Plan utrzymania powstaje razem z zakresem.